***
do żeńskiej drużyny FC Barcelony. Przygotowania szył pełną parą już od kilku godzin:
*oczami Megan*
Wyliczała:
1.Przekąski - są!
2. Tort - jest!
3. Ubrania- są!
4. Procenty - NIE MA!
Tak dokładnie NIE MA! I co teraz ...? Jak mogła zapomnieć o tak ważnej części imprezy? Zaraz zaraz...przecież Marc miał się tym zająć! Tak pogodziłam się z nim. Znowu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale to nie przeszkadza temu żeby mu dokopać. Dlaczego go tu jeszcze nie ma? Co on sobie myśli!? Za dwie godziny impreza a ja jeszcze nie ubrana!
***
Wtedy drzwi do mieszkania się otworzyły i wparował (jak zwykle spóźniony) Marc:
- Pegi naprawdę przepraszam...eee.. korki były.- rzucił widząc jej wściekłą minę.
- Tsaa ... jasne korki!
- No przecież prawdę mówię!
- No przecież prawdę mówię!
- Niech będzie, że ci wierzę... teraz mnie posłuchaj!
- Słucham o Pani - dygną przed Megan
- Nie nabijaj się ! Teraz masz wypakować alkohole, posprzątać, wyjąć płyty z muzyką, a później się ubrać. Ja w tym czasie zajmę się sobą.
- Ale będę miał mało czasu na przygotowanie! - zrobił smutną minkę
- I to ja tu jestem babą!? Rób i nie gadaj... i zajmuję łazienkę!
- Przecież są trzy.
- Ale ja zajmuję Twoją - największą!
- To niesprawiedliwe
- A kto powiedział że świat jest sprawiedliwy
- Nikt...
- Więc nie marudź tylko do pracy.. już!
*u Megan*
Tak o to w końcu po całym dniu pracy miała chwilę dla siebie. Postanowiła zrobić sobie 15 minutową odprężającą kąpiel, a później zacząć się ubierać. Nalała wody do wanny z masażerem, rozebrała się i utonęła w objęciach różanej piany.
Uwielbiała takie kąpiele, mogła by tak spędzić nawet dwie godziny, ale dzień i okazja jej na to nie
pozwalała. Po pół godzinie (trochę dłużej jej zeszło) wyszła z wanny, wytarła się i zaczęła suszyć włosy. Zajęło jej to nie całe 8 min. Teraz był czas,żeby się ubrać. Strój był przygotowany już wcześniej teraz wystarczyło w niego "wskoczyć" . Jednak jej się przypomniało o bardzo ważnej rzeczy. Paznokcie. Nienawidziła ich malować ani tym podobne. Była typową chłopczycą. Ale cóż to miał być jej dzień ...jej impreza. Szybko wyciągnęła z kosmetyczki lakier i nim się obejrzała manicure był gotowy:
Oczywiście nie była by są gdyby nie dodała czegoś sportowego. Przypomniało jej się że kiedyś od Bartry dostała małe naklejki w kształcie herbu FCB- stworzone specjalnie dla niej. Były idealne na tę okazję. Wygrzebała mały pojemnik z kosmetyczki, wyciągnęła je i nakleiła na palce wskazujące. Ostatni raz maznęła bezbarwnym lakierem wierzch paznokci i można powiedzieć że była gotowa.
Została jej mniej niż godzina do przybycia gości, a tyle do zrobienia. Wyciągnęła zestaw na dzisiejszy wieczór i szybko się ubrała:
Teraz pozostało tylko wyprostować włosy. Zrobiła to bardzo szybko i właśnie miała zejść na dół kiedy.. przypomniała sobie jak nienawidzi chodzić w szpilkach. Nie miała na to siły...ale w końcu to jej jakby nie patrzeć sportowa impreza, więc czemu by nie ubrać trampek. Tak też zrobiła. Wybrała swoje ulubione buty
:
Teraz w spokoju mogła się udać zobaczyć jak radzi sobie Marc.
* w tym samym czasie u Marc'a*
Kiedy zrobił to co kazała mu Pegi, w końcu mógł iść się ubrać. Zajęło mu to prawie tyle co Megan. Odpowiednia fryzura, spodnie, koszula. Naprawdę strata czasu się opłacała bo efekt był zniewalający:
Tylko wybrał te buty:
Teraz spokojnie mógł wyjść do ludzi.
***
Schodziła właśnie po schodach kiedy na korytarzu pojawił się....
_________________________________
Mam nadzieję że się spodobało. W końcu napisałam ... Nie wiedziałam jak się za to zabrać ale jest !!!
Pamiętajcie jeśli czytasz = komentujesz. Wiem wiem powtarzam się ale naprawdę to mnie zmotywuje do pracy :)
fajne :) oby tak dalej :D
OdpowiedzUsuńdzięki ty mnie zawsze motywujesz i wiem że choć ktoś jeden no dobra przynajmniej 5 osób czyta tego bloga :)
Usuńfajne :) oby tak dalej :D
OdpowiedzUsuńSuper xd. Czekam na następny.;) \ dodosiak
OdpowiedzUsuń