piątek, 4 października 2013

11."Fascynatorka!?"

Rozdział dedykowany tym,
którzy zostawili po sobie ślad w postaci komentarza!
Dziękuję! <3<3<3


Where there is desire
There is gonna be a flame
Where there is a flame
Someone’s bound to get burned
But just because it burns
Doesn’t mean you’re gonna die
You gotta get up and try, try, try
Gotta get up and try, try, try
Gotta get up and try, try, try*
 
Pink- Try*
gan musiała wszystkim wyjaśnić kim jest Geha, bo jak drużyna Barcy mogłaby dać im czas na nacieszenie się sobą . Najbardziej jednak zainteresowany "nową koleżanką" był dos Santos
Pierwsze co zrobił to spytał się stojącego akurat obok Leo:
- Ej kto to jest?
- Wnioskując z jej wrzasków to Gehaaaaaaa!
- Nie no naprawdę spostrzegawczy jesteś! Gratuluję!
- A ty jak zawsze bardzo milutki!
- Meg może przedstawisz nam swoją koleżankę!?- zwrócił się do zajętej rozmową Megan.
- Właśnie! - odezwały się głosy reszty.
- Ej dalibyście się dziewczyną sobą nacieszyć! -odezwała się Anto
- Nie Anto oni mają rację powinnam ją przedstawić. Tak więc obwieszczam wszystkim, że ta oto tu stojąca koło mnie osoba to moja najlepsza przyjaciółka, z którą od dłuższego czasu nie miałam kontaktu.
- Cześć wszystkim, Jestem Geha - odezwała się dziewczyna troszkę speszona obecnością najlepszych piłkarzy na świecie.
- Hey, siema- krzyknęli na raz wszyscy i zaczęli się zbliżać, żeby się przedstawić.
- Naprawdę nie musicie ja znam Wasze imiona, nazwiska i chyba nawet mogę powiedzieć że też osiągnięcia.
- OOO... widzimy że kolejna Nasza fanka.
- Nie fanka tylko, fascynatorka sportu jaki prezentujecie!
- Fascynatorka!? Czy wgl istnieje taki wyraz? - zapytał się Gerard.
- W moim słowniku tak!
- Aaa to już się nie spieram, bo  widzę, że ktoś tu ma charakterek.
- Nie tylko charakterek, ale też możliwość grania w najlepszym klubie na świecie! Niespodzianka!
- AAAAAAAAAAAAAAAA nie wierzę! I ja o tym nic nie wiem! Jak mogliście! - krzyczała Megan
- Oj nie złość się jak byś się dowiedziała to by nie było niespodzianki! - uspakajała ja Geha
- Co ja z Wami mam! Jejku jak się cieszę że cię będę miała przy sobie. A właściwie to gdzie ty będziesz mieszkać.
Na to pytanie odpowiedział jej Marc:
 - I tu mamy kolejną niespodziankę - schylił się, żeby nie dostać poduszką w głowę od Pegi, bo wiedział jak ona nie lubi niespodzianek.- Oj już przestań i mnie nie bij! Wszyscy złożyliśmy się na jeden wspólny prezent i postanowiliśmy kupić Wam, czyli tobie i Gehi dom, a raczej willę -ostatnie słowa wypowiedział dość cicho, ale ona i tak  to usłyszała:
- WIllĘ!!!!??? Wam  chyba zombie mózgi zjadło! ...

***
 
*oczami Jonathana*
 
 
Wszyscy zajęci byli prezentami, świętowaniem, rozmowami i przekonywanie Megan do przeprowadzki, która uparcie twierdziła że nigdzie się nie wybiera. Moje myśli krążyły wokół jednej
nieziemsko pięknej, niebieskookiej szatynki. Nie mogłem się na niczym skupić. Jej głos, jej uśmiech ... Ona cała. Kobieta idealna. Piękna, mądra i kocha piłę nożną, cóż chcieć więcej od życia?
Tylko na pewno ma chłopaka. Nie mam szans. Jak ktoś taki jak ona mógłby się zakochać w takim kimś jak ja !?
 
 
 

*oczami Gehi*
 
 
Widziałam jak się na mnie patrzy. Jego przeszywające mnie od środka, ciemne oczy przyprawiały mnie o dreszcze. Bałam się spojrzeć w jego stronę by  nie zawiesić się na jakiś czas. Wolałam unikać jego spojrzenia. Wiedziałam, że obserwuje każdy mój ruch i zapamiętuje go jakbyśmy mieli się więcej nie spotkać. Chciałam nawet podejść i zagadać, ale jak taki ktoś jak On, mógłby zainteresować się mną.....
 
*oczami Leo*
 
Widziałem jak na siebie patrzą. Muszę im jakoś pomóc....zeswatać, ale jak!? Chyba porozmawiam z Meg ona będzie wiedziała co zrobić:
- Hey Meguśśśś, moglibyśmy porozmawiać w cztery oczy.
- Teraz?
- Tak to ważne!
- Dobrze za pięć minut  na balkonie.
- Ok będę czekał.
Musiał jednak troszkę dłużej stać na dworze ponieważ swoją Pegi musiał porwać na chwilę Bartra.
- Przepraszam, ale wiesz Marc.
- Rozumiem, nic się nie stało.
- To o czym chciałeś porozmawiać?
- Bo...ten... no... wiem - zaczął się jąkać- jest taka sprawa, ze odkąd Geha pojawiła się na przyjęciu Ramirez nie spuszcza jej z oka, a ona też cały czas na niego ukradkiem patrzy, ale żadne z nich nie podeszło zagadać.
- Rozumiem i chcesz mi powiedzieć, że mamy ich zeswatać?
- Myślałem o tym żeby pomóc im pogłębić swoje relacje - puścił jej oczko
- Ok , zróbmy tak spotkajmy się jutro o 17 w kawiarni "T"estiomo"  i omówimy plan działania. Pasuje ci?
- Pewnie, że tak! Będę czekał i jeśli się nie obrazisz zabiorę ze sobą Anto.
- Nie no co ty nie ma sprawy. Każda para rąk i jeszcze jedna głowa zawsze przydatna.
- To dobrze. Jesteśmy umówieni!
- A teraz szoruj do domu się bawić razem z innymi!
- A ty?
- Ja tu jeszcze chwilę postoję.
- OK!
Ściągnęła trampki i usiadła na brzegu basenu. Może nie usiadła ale bardziej się położyła, zęby móc widzieć gwiazdy. Niebo było bezchmurne. Bez problemu rozpoznawała poszczególne konstelacje, a przy okazji zastanawiała się nad swoim życiem. Jej przemyślenia zakłócono.....
 
 
________________________________________
Przepraszam jeszcze raz że tak późno! Naprawdę nawał pracy(szkoły)!
Bardzo Was proszę o komentarze, bez nich jest mi trudno wywnioskować co powinnam zmienić, a co bardziej rozwinąć.

3 komentarze: