- Hej Megan!
- Cześć!
- Proszę wejdź! Co cię do mnie sprowadza?
- Razem z Leo i Anto organizujemy imprezę. Przyjdziesz?
- Hmm... no nie wiem
- Będzie Ghea... - przeciągnęła imię i uśmiechnęła się słodko
- To może przyjdę...
- Ok to widzimy się na imprezie! Teraz ja już muszę niestety iść, Marc i Mo czekają .
- Dobrze, to .. do zobaczenia - uśmiechnął się
Miała już wychodzić, ale jednak się wróciła.
-AAA.. zapomniałabym adres i godzinę przyślę ci SMS-em
- Ok nie ma spawy!
- To papa
-Pa.
Szybko wsiadła do samochodu i ruszyła w stronę jej tymczasowego mieszkania. Kilka chwil póżniej była już na miejscu. Weszła do domu ściągnęła buty i poszła przygotować kakao. Krzyknęła:
- JESTEM! Chce ktoś kakao!?
- JA ! - odkrzyknął Marc, nie wychodząc z salonu
- Jakoś mnie to nie dziwi- uśmiechnęła się pod nosem i dodała głośniej - A ty Mo?
- Nie! Ja poproszę herbatkę!
Zastanawiała się chwilę co oni robią w tym salonie, ale za chwilę jej myśli przerwał krzyk Mo:
-GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL! - no tak mogła się domyślić.
Szybko skończyła przygotowywać napoje:
i ruszyła w stronę tymczasowego 'pokoju zabaw'.
- Hej! Oto wasze napoje . -powiedziała stawiając na stoliku kubki.
- Cześć dziękujemy - odrzekli chórem
- Mo pójdziemy pogadać? Chciałeś mi coś powiedzieć
- Okej to chodźmy na górę. - uśmiechnął się
- Nie chce mi się iść. - narzekała
- To cię zaniosę!
Nim zdążyła coś powiedzieć już 'wisiała' przewieszona przez ramię Moritza.
- Głupek! - krzyknęła
- Ale twój! - wyszczerzył się - już jesteśmy na miejscu milejdi - ukłonił się
- Hahaha śmieszne !
- Wieem
- To był sarkazm
- A co to ?
- Nie wiem
-hahahhaha - wybuchli niepochamowanym śmiechem
Kiedy już się uspokoili usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać
- To co chciałeś mi powiedzieć?
- Emm,... no... ten,... bo.... wiesz...
- Mów - niecierpliwiła się
- Jest taka sprawa.- powiedział powoli i nabrał powietrza- Jesteśdlamniestrasznieważnaalejakoprzyjaciółkaichciałbymabyśwyjechałarazemzemnądodortmundu.-powiedział na jednym oddechu
- Teraz to samo ale powoli. - uśmiechnęła się
- Jes -teś dla mnie stra- sznie...
- Mów normalnie- zdenerwowała się
- Jesteś dla mnie strasznie ważna, jako przyjaciółka oczywiście i chciałbym, abyś wyjechała ze mną do Dortmundu.
- Ja.. ja nie wiem co powiedzieć. Ty nie możesz mnie o to prosić ! - zdenerwowała się - Ja mam tu przyjaciół, pracę i pasję! Według ciebie mam to tak po prostu zostawić i wyjechać!?
- Nie denerwuj się ja po prostu chciałem Cię mieć blisko siebie, jeśli się nie zgodzisz nie wyrządzisz mi przykrości bo byłem przygotowany na taką ewentualność. Jutro o 11 wyjeżdżam, jeśli chcesz to przyjdź i pojedź ze mną jeśli nie to proszę cię chociaż o krótkie pożegnanie.- powiedział i wyszedł z pokoju. Megan została sama. Nie wiedziała co począć. Z jednej strony przyjaciele, piłka i Bartra, a z drugiej była by z dala od NIEGO. Tak teraz chyba pora to wyjaśnić. Megan w przeszłości tkwiła w toksycznym związku. Jej partner okazał się alkoholikiem, który ją bił. Oparcie znalazła w ramionach Marca. Dnia, którego wprowadziła się do Bartry uciekła Kamilowi (tak się nazywał) i chciała się ukryć w domu rodzinnym. Jednak kiedy tylko tam weszła jej WŁASNY, RODZONY ojciec wygonił ją, pobił , żeby tego było mało powiedział Kamilowi gdzie jest. Jej jednak udało się uciec. Postanowiła że ukryje się w tym domu, w którym aktualnie jest. Wiedział że tu jej nikt nie skrzywdzi. Dlatego też postanowiła się zastanowić nad propozycją Mo. Wizja bycia tak daleko , była czymś czego pragnęła, ale teraz miała przyjaciół. Czy w Dortmundzie zawarłaby nowe znajomości? Czy znalazłaby przyjaciół? Czy może lepiej zostać tu na miejscu? Te i wiele innych pytań błądziły po jej głowie przez dobre kilka godzin. W końcu około czwartej nad ranem zasnęła....
***********************************************************************
Niektórzy uważają, że piłka nożna jest kwestią życia lub śmierci. Jestem rozczarowany takim podejściem. Zapewniam, że jest czymś znacznie ważniejszym.
Bill Shankly
_________________-
Wiem, że taki nijaki ale w większej części pisałam go na angielskim . Hehe wtedy do głowy przychodzą mi pomysły :) Oceniajcie i dobrze i źle Mówcie co wam się podoba a co powinnam zmienić to naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Mówiąc jeszcze chwilę o rozdziale to w początkowej wersji nie miało być wizyty u Dos Santosa, ale ze względu na to, że dzisiaj przeszedł operację dodałam wzmiankę o nim:
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! :*:*:*
CZYTAJCIE, KOMENTUJCIE ,
TO NAPRAWDĘ WIELE ZNACZY !
cytat mnie urzekł <3 fajnie, że pojawił sie Jonathan :))
OdpowiedzUsuńciekawe czy ona się zgodzi na tą propozycję, ja bym tak zrobiła ;>
OdpowiedzUsuńrozdział fajny ale trochę krótki, czekam na więcej ;)
Baaarrrdzooo fajny rozdzial czekam na następny <3 \ Dominika
OdpowiedzUsuńObyy wyjechała .. Bvb zawsze spoko . ;* Ejj, dawaj nastepny ! Szybko .. Rozdział świetny . ! <3
OdpowiedzUsuńPzdr . ; ))