Nie chciała się stroić, w końcu znała chłopaków, a oni ją. Wiedzieli jaki ma styl. Na przebranie się wystarczyło jej 5 min. Co dla Marca była zbawieniem, bo za 20 min miał być na stadionie. Szybko wpakowali się do auta i ruszyli.
- Pięknie postąpiłaś z tą dziewczynką - Marc przerwał panującą ciszę.
- Po prostu była taka słodka, a jej mama z tego co zauważyłam nie przepada za piłką.
- Też tak myślę, ale nie wiedziałem, że ty możesz TAKA być. Nasza królowa lodu ma jednak uczucia.
- Zapomnijmy o tym!
- NIE! Osobiście wolę tą miłą Pegi. Ta twarda bez skrupułów nie podoba mi się.
- Trudno, nie zmienię się dla jakiegoś wielkiego piłkarzyka!
- Coś ty powiedziała!?
- Że jesteś niczego wartym piłkarzykiem, który chce wszystkich rozstawiać po kątach!
- Teraz przegięłaś, nie chcę cię więcej widzieć, nie wracaj do mnie. Nie masz po co - otworzyła drzwi i wyszła. Od razu udała się na murawę, gdzie spotkała resztę drużyny. Chłopcy ucieszyli się widząc Meg, bo mimo tego, że miała taki ,a nie inny charakter kochali ja i traktowali jak siostrę.
- Hey Meguś - przywitał ja przytulasem Fabregas.
- Hey, Mam pytanie, Czemu oni się gonią? - wskazała na Pique uciekającego przed Messim.
- O... nasza Meg przyszła - krzykną z oddali Alexis
- Hey... Wracając do mojego pytania ?
- Piquś zabrał Leosiowi telefon i chce przeczytać jego wiadomości.
- Ahhhaaaa .... rozummiem
- Dobra , do roboty chłopaki. 15 okrążeni! - wydarł się trener
- Już...- odkrzyknęli bez entuzjazmu
- Witaj Megan.
- Dzień dobry.
- Co u ciebie?
- A wie Pan , właśnie pokłóciłam się z Marc'iem, wywalił mnie z domu, a tak to życie usłane różami.
- Rozumiem, że szukasz mieszkania?
- Tak, ale to nie powinno Pana obchodzić! Pójdę już
- I wróciła stara Megan. Idź!
Nic nie odpowiedziała. Wzięła leżącą obok piłkę i udała się na trybuny. Trening trwał kilka godzin, a ona siedziała tam sama jak palec. Nie miała już za bardzo co robić. Wysłała SMS-a do Pique:
*Przekaż innym, że poszłam się przejść wokół stadionu. Czekam przed wejściem za 15 min.Musimy porozmawiać. Meg :)*
Jak napisała tak zrobiła. Wyciągnęła słuchawki włączyła ulubioną piosenkę. To ona pozwalała jej się odstresować i dawała jej kopa do dalszego działania.
____________________________________
Rozdział dedykuję Tysii, to ona zmotywowała mnie do napisania go. Pamiętajcie czytacie proszę zostawcie komentarz, nie ważne czy pozytywny czy negatywny one naprawdę motywują do dalszej pracy.
Jaka miła niespodzianka aż łezka się zakręciła:)
OdpowiedzUsuńkochana jesteś ;* , a opowiadanie jak zawsze piękne
Co do piękności to zaprzeczę.... a tak gdybyś się nie spytała to pewnie by się pojawiło dopiero we wrześniu bo w tym tyg by mi się nie chciała a w przyszłym ogarniałabym się po lekarzach
UsuńAle ja mówię tylko prawdę :)
UsuńNo będzie się trzeba ogarnąć po tym odcinku :)
Ja z koleażnka już się zastanawiamy jak my przeżyjemy ten czas jeszcze 30 min 15min itd. wgl cały poniedziałek i niedziele jak nam już odwala
Usuńja jak jest już poniedziałek zawsze mam że w żołądku mnie ściska
OdpowiedzUsuńhahahaha a ja pisze z koleżanką i lekko mówiąc nie ogarniamy
Usuńhaha :)
Usuńkiedy bedzie kolejny rozdział nie moge sie doczekac :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie wiem tak naprawdę "przepisując" Ten rozdział z mojego zeszytu , całkiem go zmieniłam, a to oznacza, że kolejny tez muszę zmienić i następne.... grrrr... dużo pracy mnie czeka ... ale sama sobie jestem winna... choć uważam że ten rozwój wydarzeń lepiej wpłynie na przyszłość. POstaram się coś na jutro napisać, choć kawałek kolejnego rozdziału
Usuńhttp://toniesenfcbarcelona.blogspot.com/2013/08/rozdzia-14.html
OdpowiedzUsuń