Rozdział dla Natalii, która zawsze mnie motywuje <3 Dziękuję <3
*U Gehi i Jonathana, narrator*
- Rezygnuje? -krzyknęła Geha gdy tylko odczytała SMS-a.
- Kto ?- dopytywał Jona.
- No Megan , wysłała mi wiadomość, w której mówi, że mamy się nie martwić i powiedzieć trenerowi ze rezygnuje. Co ona odwala? - martwiła się, ale była zła
- Nie wiem. - uniósł bezradnie ręce i zaproponował - Może do niej zadzwoń?
- Już to robiłam. Nie odbiera. Coś się musiało stać, ona tak bez powodu nie ucieka.
- Może Marc coś wie?
- Fakt . Pojedźmy do niego, co?
- Ok tylko się przebiorę - uśmiechnął się i pocałował swoją dziewczynę
- To ja też. Przy samochodzie za 10 min, ok?
- Okej.
Szybko znaleźli ubrania, przebrali się i byli gotowi do wyjścia. Po 5 min staliśmy przed drzwiami Bartry. Dzwoniliśmy, pukaliśmy i nic. postanowiliśmy wejść do środka. W salonie zobaczyliśmy Marca. Leżała na kanapie i popijał piwo. Widać było że nie jest pierwsze.
- Cześć - powiedział Jona
- A to wy . Czego chcecie? - zapytał z wyrzutem
- Pogadać. Wiesz co się dzieje z Megan?
- A nie ma jej z wami !?- zaniepokoił się
- Nie, dostałam tylko SMS-a żeby się nie martwić. Co jej zrobiłeś ? - ostatnie pytanie wykrzyczała
- Ja... noo.....eeee.....nie..
- Gadaj i mnie nie denerwuj jeszcze bardziej! - Jona chciał ją przytulić i uspokoić ale ta była baaaardzo zdenerwowana
- No bo ja jej powiedziałem że ją kocham. ... - załamywał mu się głos
- I co w tym takiego strasznego ?
- Bo tak jakby byliśmy razem.....aa.....a ja przespałem się z Oliwią - spuścił głowę jeszcze bardziej
- Coś ty zrobił? Czy ci już naprawdę woda sodowa do tego pustego łba uderzyła. Jesteś największym debilem jakiego znam. Przez ciebie moja najlepsza przyjaciółka uciekła i nie wiem gdzie jest. Najpierw się myśli potem robi. Debilu ona ci tego nigdy, mówię NIGDY nie wybaczy. Myślę , że zrobi też wszystko, żeby nie spotkać się z tobą nigdy więcej. Myślałam że jesteś inny. - wykrzyczała i wyszła.
- Stary, naprawdę myślałem że jesteś inny. - Dos Santos poklepał go po plecach i wybiegł za Gehą.
Ona siedziała na krawężniku ulicę dalej. Chłopak bez zastanowienia podszedł do niej i przytulił nic nie mówiąc. Wiedział że to nic nie da. Siedzieli tak w ciszy, którą przerwała Geha.
- Wiem gdzie jest - powiedziała cicho
- Słucham ? - zapytał
- Mówię że wiem gdzie jest. Pamiętasz Moritza. Tego piłkarza co przyjechał na imprezę . Polubili się, a on wyjechał. Opowiadała mi o nim.
- Tak... kojarzę pewnie poleciała do niego.
- Polecimy do niej? - zapytała z nadzieją
- Ok, tylko może najpierw poinformujemy trenera o decyzji Megan?
- Przydało by się.
- To chodź! - pociągnął ją za rękę w stronę Camp Nou. Tam porozmawiali z odpowiednimi osobami i przekazali tą straszną,jak to określił trener wiadomość. Później udali się do domu i zaczęli szukać lotu. Okazało się że najbliższy jest następnego dnia o 6:00 rano. Zaczęli pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Zajęło im to trochę mniej niż godzinę. Później usiedli przed telewizorem i oglądali jakieś filmy. Nie trwało to długo, bo musieli iść wcześniej spać.
* U Marca*
Leżał cały czas na łóżku i zastanawiał się gdzie jest Megan. Męczyło go to, że to wszystko przez niego. Wiedział, ze nie powinien tak postąpić. Bolało go to, bo tak naprawdę czuł coś do tej dziewczyny. Jedyny pomysł jaki mu przychodził jeśli chodzi o miejsce pobytu Megan to Dortmund. Niestety nikt nie odpierał jego telefonu. Nie miał nic do stracenia, więc zabukował bilet i jutro rano miał wylatywać. Spakował małą podręczną torbę i z powrotem usiadł na kanapę i ... pił.
* W Dortmundzie*
Ten nie pozostał jej dłużny i odwdzięczył się namiętnym, długim pocałunkiem. Wszystko to działo się pod wodą, ale czy tam zostało?
Wypłynęli ponad taflę wody cały czas się całując. Kiedy już się od siebie oderwali uśmiechnęli się do siebie i zaczęli śmiać się i całować na zmianę. Byli szczęśliwi i mim że nie znali się długo wiedzieli, że ta znajomość może przetrwać wiele.Wyszli z wody trzymając się za ręce . Bez wahania skierowali się do łazienki, gdzie przebrali się w wygodniejsze i suchsze ubrania. Później usiedli na kanapie i do pierwszej w nocy oglądali jak nie filmy to seriale. Cały czas byli przytuleni do siebie i co jakiś czas się całowali. Mieli wszystko czego pragnęli, czyli siebie. To im wystarczyło by późną nocą zasnąć w swoich ramionach.
_____________________________
Taki tam króciutki rozdział na zakończenie roku. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! <3
I proszę o więcej komentarzy bo nie wiem co mam poprawiać :)
Pozdrawiam
AJAJAJAJAJAAAJ .. *_* czyżby dla mnie ? <3 jeju strasznie dziękuje . <3 rozdział jak zwykle świetny .. Marc idiota . ;_; dobrze że Geha mu wygarnęła . Ciekawe co sie stanie jak oni wszyscy przyleca do Dortmundu .. xd a Mario jak całuśny . XD :D
OdpowiedzUsuńZnowu czekam na nexta . ;3 kocham ten blog . <3
Pzdr ;*
Dopiero dziś wpadłam tu przez przypadek i nie żałuję, że nadrobiłam, bo to jest genialne!!!!!!!!!! Już kocham tego bloga :D
OdpowiedzUsuńMegan i Mario *___* Cudownie :D
Marc jaki idiotaaa... Szkoda, że tak postąpił, no ale cóż, zobaczymy co dalej :D
Jestem bardzo ciekawa co stanie się w dalszych częściach tego opowiadania :D
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na nowe opowiadanie o BVB :D
pilkarski-mezalians.blogspot.com
Jest już rozdział numer 4 :D Jeśli całe opowiadanie ci się spodoba, zapraszam do obserwacji :)
PS: Obserwuję <3
końcówka taka awwwwwww <3333
OdpowiedzUsuń