piątek, 20 grudnia 2013

21." Tak możesz im powiedzieć ..."

"Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka – bo odmienić istotę ludzką zdolna jest wyłącznie miłość"
Paulo Coelho
 
DLA DOMINIKI KTÓA UPOMINAŁA SIĘ O NOWY ROZDZIAŁ
 
Zaniemówili. Trochę trwało zanim doszli do siebie. Pierwszy jednak odezwał się Marco:
- TY! Ty jesteś Megan! Megan Janiec! - olśniło go
- No... tak - westchnęła
- Skąd ją znasz? - spytał dalej zszokowany Mario
- To naprawdę nie słyszałeś o wschodzącej gwieździe damskiej FC Barcelony? Cały świat piłki nożnej o niej gadał. - mówił jak nakręcony Reus
- A no no coś kojarzę - główkował Goetze
- Tak więc Panowie - zaczął oficjalnie Moritz - przedstawiam Wam Megan Janiec czyli Meg. Zawodniczka FC Barcelony, prawdopodobnie objawienie tegoż roku. - ukłonił się teatralnie.
- To może ja sprostuję. Owszem nazywam się Megan Janiec. I byłam, podkreślam byłam zawodniczką FC Barcelony. Nigdy nie rozegrałam meczu i myślę, że tak też się już nie stanie. Teraz przepraszam wszystkich ale chcę się udać do hotelu. - powiedziała powoli, żeby każdy ją zrozumiał.
- Co? Czemu ? Jak ? Do jakiego hotelu? - chłopaki zarzucali ją pytaniami, jednak ta ich nie słuchała, tylko udała się w stronę wyjścia.  Przy samych drzwiach jednak ktoś złapał ją za rękę....


~Trochę wcześniej~U Jonathana i Gehi~

Czuli swoje oddechy, drżące ciała, gdy ich usta dzieliły milimetry. Delikatnie dotykał jej ust....
  Musnął je. Nie pocałował. Robił to specjalnie? Co on sobie myślał? Ona na to nie pozwoliła. Kiedy odsuwał się od niej. Złapała go za koszulę i przyciągając do siebie wpiła w jego usta. Oboje potrzebowali swojej bliskości. Kochali się? Tego wiedzieć nie mogli, w końcu niedawno się poznali. Stali tak i się całowali, cąłowali, całowali....  W pewnym momencie oderwali się od siebie. Jona szepnął:
- Wiem że się długo nie znamy... ale ja ... się w tobie zakochałem - ponownie musnął jej wargi
- Ja.... ja ... w tobie chy...chyba też  - starała się wyrównać oddech.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - spytał niepewnie
- Oczywiście - jakby chcąc potwierdzić swoje słowa pocałowała go.
- Mogę...? - chciał o coś zapytać ale mu przerwała
- Tak możesz im powiedzieć - on przyjął to bardzo ochoczo i zaczął krzyczeć :
- Zgodziła się zgodziła, chłopaki rozumiecie?  - ci jednak byli na tyle wstawieni że nic nie rozumieli i padali raz po razie na ziemie zasypiając.

~Geha~
Patrzyłam się właśnie na cieszącego się Jonathana. Czuje coś do niego i to na pewno jest coś więcej niż tylko przyjaźń. On jest idealny. Jeszcze ten jego uśmiech... eh.... chyba go kocham... ale na takie wyznania za wcześnie. Wogle ciekawe gdzie jest Meg .. ostatnio widziałam ją jak wchodziła na piętro. Trzeba to sprawdzić . Weszłam sobie "na górę" , i co widzę? Jedynie Marca śpiącego w najlepsze na łóżku a po Megan ani śladu. Hmmm chyba musze do niej zadzwonić. Pierwszy sygnał nic. drugi, trzeci, czwarty .... numer zajęty.... Napiszę SmS'a

Hej! Gdzie ty jesteś tyle się dzieje!? Czekam ... oddzwoń! Geha :*

Już późno pewnie śpi, poczekam do jutra i zadzwonię jeszcze raz. Teraz trzeba się cieszyć Nowym chłopakiem .

~Jonathan~
Taaaak! Zgodziła się ! Geha jest moja dziewczyną ! o tak ! O tak ! Jak ja się cieszę! Nie chce jej na razie mówić że ją kocham, bo to chyba trochę za wcześnie, ale na wszystko przyjdzie czas . Już nie mogę się doczekać naszych spotkań. Ciekawe gdzie ona jest. Pewni szuka Meg. Zapomniałem jej jednak powiedzieć że widziałem jak wychodziła. O tu jest moja Geha. Hmmm ciekawe do kogo pisze. Podszedłem do niej i przytuliłem się

 

 
- Cześć kotku, do kogo tak piszesz?
- Do Pegi .
- Hmm... misiu zapomniałem ci powiedzieć, że widziałem jak wychodziła pewnie jest już w domu i smacznie śpi - mówiłem całując co jakiś czas jej szyję
- yhmmm - zamruczała
- Idziemy do mnie mieszkam niedaleko.
- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł - nie była zbyt dobrze nastawiona co do tego pomysłu.
- Ja się nie pytałem. Idziemy i koniec, nie zostawię cię tu samej z nimi - pokazałem brodą na swoich
kolegów.
- No niech ci będzie - uległa. Złapałem ją za rękę i wyszliśmy, wcześniej zabierając swoje rzeczy.
Jakieś pięć minut szliśmy w stronę mojego domu. Cały czas się śmialiśmy. Kiedy już staliśmy przed drzwiami, ja oczywiście nie mogłem znaleźć kluczy, Ale Geha skutecznie mi pomogła :
- To zapraszam - uśmiechnąłem się
- Ah dziękuję - odwzajemniła mój gest
- Rozgość się, a ja znajdę dla ciebie jakieś ubrania. - szybko poszedłem do szafy wyciągnąłem koszulkę, myśląc że pewnie się jej spodoba a sam ubrałem tylko krótkie spodenki i ruszyłem w stronę kuchni, gdzie jak zauważyłem siedziała moja ukochana.
- To dla ciebie - podałem jej koszulkę
- Dziękuję -cmoknęła mnie w policzek - śliczna jest
- Bo moja - zaśmiałem się
- Ależ ty skrooomny
- Wiem, nie musisz mi tego mówić, a teraz choć już spać
- A mogłabym się przebrać ?
- A nie mogłabyś przy mnie?
- Nie!
- A może jednak?
- NIE i koniec, chyba że chcesz żebym sobie poszła? - drażniliśmy się
- Nie no jak tak stawiasz sprawę to tu jest łazienka - mówiłem wskazując ręką pomieszczenie
- Dziękuję - uśmiechnęła się tak słodko, jejciu  kocham ten uśmiech. Już chwilę później wyszła. Pięknie wyglądała. Dałem jej całusa i pociągnąłem w stronę sypialni. Szybko położyliśmy się przytuleni do siebie. Ona szybko zasnęła, a ja za nic nie mogłem tego zrobić. Byłem szczęśliwy, tak cholernie szczęśliwy, a wszystko co było moim szczęściem leżało właśnie pod moim ramieniem. Spała.. teraz mogłem jej powiedzieć wszystko . Nachyliłem się i całując jej szyję szepnąłem: Kocham Cię . Teraz mogłem spokojnie spać.
 
~Geha~
 
Spałam? Nie. Udawałam. Nie mogłam zasnąć. Wszystkie wydarzenia dnia dzisiejszego nie pozwalały mi zasnąć. Czy dobrze zrobiłam zgadzając się na bycie dziewczyną Jonathana? Może powinnam wyjechać i nigdy tu nie wrócić? Gdzie jest Meg? Te i inne pytania przewijały się przez moją głowę. W pewnym momencie poczułam pocałunek i usłyszałam cichy szept. Teraz wiedziałam, że dobrze zrobiłam i że odwzajemniam uczucie Santosa. Teraz tylko czekać do jutra.
 
 
 
***
 
Rano obudziłam się około 10. Jona już nie spał więc odwróciłam się i przywitałam go całusem:
- Cześć kocie
- Hej
- Co dzisiaj robimy?
- Leżymy i oglądamy filmy?
- Mi pasuje.
Tak jak powiedzieli tak zrobili. Cały czas siedzieli i oglądali głupie komedie. Nie zauważyli że Megan odpisała, a także że jest już 22 a oni zasnęli.
 
 
~u Megan, narrator ~
 
Przy samych drzwiach jednak ktoś złapał ją za rękę....Mario . Odwróciła się i utonęła w spojrzeniu piłkarza:
- Nie idź proszę zostań. - powiedział błagalnie
-  Naprawdę nie ... - nie chciała się zgodzić
- To chodź ze mną na spacer
- No nie wiem .... - wahała się
- Prooooooszę - zrobił maślane oczka
 
 
 
- No niech ci będzie, ale później idę do hotelu.
Było już późno a jej się nie chciało iść na żadne przechadzki. Jednak Mario miał coś takiego w sobie co ją przyciągało. Szybko zabrali swoje komórki i wyszli z domu Marco. W międzyczasie wysłała jeszcze SMS-a do Gehi :
 
Nie szukajcie mnie. Nie dzwońcie. Jak odpocznę to się z wami skontaktuję. A i proszę cię pójdź do mojego trenera i powiedz że rezygnuję Pegi <3
 
Kiedy doszli do parku rozmowa się zaczęła :
-Opowiesz mi coś o sobie? - zapytał Mario
- hmm... To tak ... Jestem Megan Janiec. Jak już wiesz kocham piłkę nożną i grałam - podkreśliła to słowo - w FC Barcelonie jednak zrezygnowałam i przyjechałam tutaj. A ty?
- Jestem Mario Goetze . Jestem zawodnikiem Borussi Dortmund . Nie mam dziewczyny , a moim najlepszym przyjacielem jest ten głupek Marco . A ty masz chłopaka?
Wtedy Megan nie wytrzymała i zaczęła płakać. Załamała się. Mario nie wiedząc co zrobić podszedł do niej i mocno przytulił :
- Ciiii... chodź ja tu mieszkam niedaleko, odpoczniesz, opowiesz mi co się stało, obejrzymy jakiś film. Hmmm , to co idziemy?
- Nie naprawdę nie chce się narzucać. Idę do hotelu.
- Nie zostawię cie w takim stanie samej. Idziemy do mnie i bez gadania!
Nie protestowała już więcej. Wiedziała że z nim nie wygra. Szybko znaleźli się w mieszkaniu Mario. Ten posadził dziewczynę na kanapie , a sam udał sie do kuchni i zrobił czekoladę.
- Proszę to dla ciebie - powiedział podając dziewczynie kubek
- Dziękuję - szepnęła
- To teraz opowiadaj co cię trapi. Wujek Mario postara się coś zaradzić. - dziewczyna chwilę się wahała, ale wiedziała że musi się komuś zwierzyć. Opowiedziała mu całą historię od początku. Jak zaczęła grać w piłkę, historię z "Markiem".... po prostu całe swoje życie.  Mario był tak przejęty, że w pewnym momencie przytulił ją. Siedzieli tak dłuższy czas, do momentu kiedy oboje zasnęli.
 
W nocy Mario przebudził się z bólem pleców. Zauważył, ze śpi trzymając w ramionach Megan NA KANAPIE! Nie było mu wygodnie. Postanowił że przydałoby się przenieść do sypialni. Powoli i najdelikatniej jak potrafił uniósł do góry Megan i zaniósł ją do sypialni. Położył ją na swoim łóżku, lekko przykrył kołdrą i sam położył się koło niej....
CDN.
 
________________________________
Tak wiem obiecywałam, że będzie wcześniej, ale jakoś tak wyszło. Jak już mówiłam święta projekt i tak dalej. Nie mam już na to sił. W końcu jednak wooolne ! Jejciu na pewno jest mi to potrzebne. Może przez ten czas napisze coś więcej. Jejciu musze się jeszcze tu pochwalić, że dostałam dzisiaj książkę, która pewnie duża liczba osób ma. Ja miałam sobie ją już dawno ją kupić, ale jak nie było w sklepie to ja nie miałam kasy. Jakoś się nie złożyło. Dzisiaj jednak na wigilii klasowej dostałam ową książkę i już 1/3 przeczytałam. Pewnie już bym kończyła ale chciałam dodać. Pozdrawiam.
 
CYTASZ? PROSZĘ SKOMENTUJ :)

A i mam nadzieje że długość jest lepsza. Starałam się.

środa, 18 grudnia 2013

Przepraszam

Przepraszam, że dzisiaj nie dodałam, ale nie chce uraczyć was czymś krótkim, dlatego proszę o cierpliwość :) Wiem, że miał być wieczorem, ale niestety święta= sprzątanie, a dzisiaj był jedyny dzień kiedy mam czas by to zrobić niestety. Postaram się dodać nexta jak najszybciej.
Kaii

Czy istnieje takie coś jak przyjaźń przez Internet? (chcesz czytasz, nie chcesz nie)

ORGANIZACYJNIE!
Jeśli chcesz przeczytać kolejny rozdział powinien się on pojawić dzisiaj wieczorem/po południu
(jest po części gotowa).
Tej notki nie musisz czytać jest to po prostu prezent dla mojej koleżanki <3
Pzdr :*

Tak na początek <3
If you ever find yourself stuck in the middle of the sea,
I'll sail the world to find you
If you ever find yourself lost in the dark and you can't see,
I'll be the light to guide you

Find out what we're made of
What we are called to help our friends in need

You can count on me like 1 2 3
I'll be there
And I know when I need it I can count on you like 4 3 2
You'll be there
Cause that's what friends are supposed to do, oh yeah

Wooooh, Wooooh
yeah Yeah

If you toss and you turn and you just can't fall asleep
I'll sing a song
beside you
And if you ever forget how much you really mean to me
Everyday I will
remind you

Ohh
Find out what we're made of
What we are called to help our friends in need

You can count on me like 1 2 3
I'll be there
And I know when I need it I can count on you like 4 3 2
You'll be there
Cause that's what friends are supposed to do, oh yeah

Wooooh, Wooooh
Yeah Yeah

You'll always have my shoulder when you cry
I'll never let go
Never say goodbye

You can count on me like 1 2 3
I'll be there
And I know when I need it I can count on you like 4 3 2
You'll be there
Cause that's what friends are supposed to do, oh yeah

Wooooh, Wooooh
you can count on me cos' I can count on you ***tłumaczenie- na dole storny***                   


Czy istnieje takie coś jak przyjaźń przez Internet?
Kiedyś bez wahania powiedziałabym NIE. Teraz z całą pewnością mówię TAK.
Prawie rok temu poznałam pewną osobę. Jak? W głupi sposób. Często odwiedzałam tzw. "Lekarzowe forum", czyli forum pod odcinkami Lekarzy. Tam ludzie często mówili, że istnieje takie coś ja czat. Hmm... często zastanawiałam się jak tam dostać. Żadnych pomysłów nie było. Pewnego dnia jednak mi się to udało. Wchodziły tam różne osoby. Można powiedzieć że choć troszkę się znaliśmy. Była jednak jedna osoba, która praktycznie zawsze tam była. Zawsze z nią rozmawiałam. Od słowa do słowa i jesteśmy znajomymi na fb. Codzienne rozmowy, choćby krótkie " cześć " i "co tam?" . Jednak czy to nam wystarczało? Jak się później okazało nie. Mimo naszego "lekarzoholizmu", zaczęliśmy odkrywać co raz to nowe cechy. Miłość do piłki nożnej? Tak! Ulubione drużyny? Tak, oczywiście że FCB, BVB i o dziwo Lech. Tak o dziwo bo ja jako wielkopolanka kibicuję tej drużynie od dawna. A ona? Mieszka 600 km ode mnie a jesteśmy jak siostry. Lubimy wiele tych samych rzeczy. Nasze rozmowy mogą trwać cały dzień, zawsze znajdzie się jakiś temat. To właśnie ona była natchnieniem do wielu rozdziałów opowiadań ( nie tylko tego). Ona się ze mną śmieje. Nie ogarniamy razem. Ale też potrafimy się pocieszyć, wyciągnąć z dołka. Razem ( z jej inicjatywy) prowadzimy stronkę na fb ( no dobra tak wiem rzadziej się udzielam i cię za to przepraszam), razem zastanawiamy się nad rozwiązaniem niektórych problemów. Myślę że BAAAAARDZO dobrze się znamy. Teraz dochodzimy do sedna sprawy. Piszę to wszystko bardzo chaotycznie i wychodzi z tego masło maślane tylko z jednego powodu. Moja najukochańsza INTERNETOWA SIOSTRUNIA obchodzi dzisiaj URODZINY. 
Więc zacznijmy. Czego ci życzę:
1. Zdrowia
2. Szczęścia
3. Pomyślności
4. Pieniędzy
5. Dobrego szefa
6. Wspaniałego męża
7. Najukochańszych dzieci
8. Osoby na której będziesz mogła zawsze i wszędzie polegać.
9. Udanych świąt
10. Ciepła rodzinnego

.... Teraz przejdźmy do tych fajniejszych życzeń(wdł mnie oczywiście) Tak więc jeszcze raz, życzę Ci:
1. Wyjazdu na mecz.
2. Spotkaniu drużyny FC Barcelony

3. Spotkaniu Borussi Dortmund
4. Pogawędki z Kloppem
5. Wizyty na Camp Nou


6. Wizyty na SIP
7. Bycia na koncercie Jamesa
8. Naszego spotkania *_*
9. Autografu Magdy i Pawła (myśle że zczaisz o co mi chodzi)
10. Koncertu Cochise
11. Spotkania Marca, Marco i Mario
12. Mieszkania w Barcelonie
13. Dobrego rozwoju stronki.
14. Wytrwania w kibicowaniu
15. Małej ilości hejtów
16...... i tak bym mogła pisać i pisać dalej ale ty wiesz że ja mam takie same marzenia jak ty i ja ci tego wszystkiego z całego serca życzę <3 Kocham cię <3

(huehueh to mój pierwszy w życiu gif dlatego przepraszam cię za niego)
 
 
 
PO PROSTU BĄDŹ!
 
Dear friend, im here for you
I know that you dont talk to much...
Dear friend, Please dont feel like your alone
I know that you dont talk to much...
(~Emsi- Przyjaciele)
 
 
***tłumaczenie ***\
 
Jeśli kiedykolwiek utkniesz w środku morza,
Przepłynę świat, aby cię znaleźć
Jeśli kiedykolwiek zgubisz się w ciemnościach i nie będziesz nic widzieć
Będę światłem które cię poprowadzi

Dowiedz się po co jesteśmy stworzeni
Jesteśmy wzywani do pomocy przyjaciołom w potrzebie .

Możesz liczyć na mnie jak 1 2 3
Będę tam
I wiem, kiedy będę tego potrzebował, mogę liczyć na ciebie jak 4 3 2
I będziesz tam
Bo to jest to, co przyjaciele powinni robić.

Wooooh, Wooooh
Yeah yeah

Jeśli się wiercisz i kręcisz i po prostu nie możesz zasnąć
Będę śpiewać piosenki
przy tobie
A jeśli kiedykolwiek zapomnisz, ile naprawdę dla mnie znaczysz
Każdego dnia będę
przypominał tobie.

Ohh
Dowiedz się po co jesteśmy stworzeni
Jesteśmy wzywani do pomocy przyjaciołom w potrzebie

Możesz liczyć na mnie jak 1 2 3
Będę tam
I wiem, kiedy będę tego potrzebował, mogę liczyć na ciebie jak 4 3 2
I będziesz tam
Bo to jest to, co przyjaciele powinni robić.
Wooooh, Wooooh
Yeah Yeah

Zawsze masz moje ramię, gdy płaczesz
Nigdy nie odpuszczę
Nigdy nie powiem 'żegnaj'

Możesz liczyć na mnie jak 1 2 3
Będę tam
I wiem, kiedy będę tego potrzebował, mogę liczyć na ciebie jak 4 3 2
I będziesz tam
Bo to jest to, co przyjaciele powinni robić.

Wooooh, Wooooh
możesz na mnie liczyć, bo ja moge liczyć na ciebie ..

wtorek, 10 grudnia 2013

20. " I don't understand you ..."

Lu­bię, gdy idąc ulicą uśmie­cham się sa­ma do siebie, a ludzie wokół się dziw­nie pat­rzą. Wte­dy mam pew­ność, że nie jes­tem światu tak całkiem obojętna.
 ~nie wiem czyj to cytat ale bardzo mi się podoba <3
~

Pech chciał że na swojej drodze napotkała bruneta. Szedł właśnie ze szklanką soku, cały czas patrząc się na podłogę. Był zamyślony. Nie zauważył wchodzącej dziewczyny. Zrobił kolejny krok i... cała zawartość jego szklanki wylądowała na ubraniu dziewczyny.
- Jeju ja naprawdę przeprasza, zamyśliłem się. - mówił szybko po niemiecku, chcąc naprawić swój błąd
- Sorry I don't understand you .- powiedziała mimo że rozumiała co nieco z tego co mówił.
Dopiero teraz podniósł głowę i spojrzał w piękne oczy dziewczyny. Zahipnotyzowała go.
- I'm so sorry... - zaczął mówić to samo co wcześniej tylko po angielsku
- OK. Where's Mo? - zapytałą
- Mo choć no tu !- krzyknął po niemiecku
- oooo.. Meg, czemu nie wchodzisz?
- Bo ten tu ....sorry what's your name? - zwróciła się do chłopaka
- Mario - uśmiechną się
- Megan
- Dobra chodź muszę cię przedstawić.
- NIE! Ja muszę się przebrać zobacz jak ja wyglądam
- Ok, chodź zaprowadzę cię do łazienki - pociągnął ją za rękę. Szybko znaleźli się na piętrze i weszli do łazienki. Tam Pegi została sama.

~Megan~
Tak.... jak zawsze niezdara. Czemu akurat teraz? Jeju.....Ehhh, nieszczęścia chyba naprawdę chodzą parami. A może to nie było nieszczęście? Ten chłopak, uśmiech włosy ... cały.
Jeju Meg nie zakochuj się!

Niby jak mam się zakochać w człowieku którego pierwszy raz widzę na oczy? Przecież to niemożliwe. Nie myśl teraz o tym ! - prowadziła w myślach monolog
- Jeju przecież ja nie mam się w co ubrać - powiedziałam sama do siebie
- Mooooo - krzyknęłam. Ten zjawił się chwilę później przy niej .
- Tak?
-Mógłbyś przynieść mi torbę z ubraniami? Nie musi być ta duża, wystarczy  podręczna. Tam powinnam mieć jakieś ubrania.
- Ehhh ... co ja z tobą mam - marudził
- Nooo proooooseee - zrobiła, maślane oczka
- Ok zaraz będę. - rzucił i wyszedł.  Szybko zabrałam się za układanie włosów. Taaaa układanie włosów i ja, coś mi tu nie gra. Po prostu rozpuściłam je i przeczesałam ręką. Wydaje mi się że może być. Kiedy kończyłam swój "zabieg" do łazienki wparował Moritz z moją torbą którą rzucił na ziemie mówiąc : Proszę ! i wyszedł . Śmiać mi się chciało, bo domyśliłam się że grają w Fife.
Narzuciłam na siebie to co miałam w torbie :
 

 
No co? Przecież nie ide na wybieg mody. To tylko piłkarze. Wiem dziwnie brzmi TYLKO, ale ja obcowałam z najlepszymi na świecie już od dawna, więc co mi za różnica kilku w tę czy kilku w tamtą . Gotowa ? Tak gotowa - odpowiadała sama sobie.
 
~ w tym samym czasie u chłopaków~
 
- To ta laska? - spytał się Marco
- Taak i nie mów o niej laska, bo laską to ty możesz jedynie w ten dwój pusty łeb dostać! - "oburzył" się Leitner
- Haahhaha - oczywiście bez śmiechów się nie obyło
- Gramy w fife , bo jej to móże trochę zająć. Wiecie kobiety. - odezwał się Mario
- Zdziwiłbyś się - powiedział pod nosem Mo, jednak głośno dodał - Gramy!
- To ty i Mario jako pierwsi. - stwierdził Marco
- To tak bez kłótni? - zdziwili się
- Tak - wystawił im język. I tak zaczęli grać.
 
~narrator~
 Po 5 minutach na schodach pojawiła się Megan. Schodziła powoli i zastanawiała się gdzie ma się udać. Postanowiła że podążać będzie za krzykami. Tak też znalazła się w salonie. Mecz rozgrywali właśnie Moritz i Mario. Ten pierwszy przegrywał 2-1, i cały czas starał się rozproszyć Goetze. Nie zauważyli jej. Stała tak jeszcze kilka chwil, do momentu, kiedy skończył się pojedynek. Pierwszy zauważył ją Marco.
- Eeee... hej - wydukał
- Hej
- Jak długo tu stoisz? - rozmawiali po angielsku
- Od czasu kiedy ten, eee... jak mu tam... o wiem.. Mario strzelił bramkę Mo.
- Tak szybko się uwinęłaś w łazience?
- Co w tym dziwnego?
- Nie nic - uśmiechnął się sztucznie
- Ooo. już jesteś  - uśmiechnął się Moritz- A więc tak chłopaki poznajcie Megan. Megan to jest Mario, Marco, Leo i Piszczek
- Miło poznać. Jestem Megan i... - chciała powiedzieć że gra w piłkę nożną tak jak oni, ale się powstrzymała.
- Cześć, miło nam !- rzuciła reszta i każdy podszedł się przywitać.
- Ej chłopaki może pójdziemy na dwór pograć . Zobaczcie jaka pogoda - rzucił Mario
- To idziemy!- krzyknęli i wyszli na ogródek
- Hej Meg mogłabyś liczyć gole?- spytał Marco
Dla dziewczyny był to cios poniżej pasa. Ona , ta która kocha piłkę nożna, ma liczyć gole? Co ona pusta blondynka jest? Fakt blondynka, ale farbowana . Może to dlatego ze nie powiedziała im czym się intersuje bo nie zdążyła i chyba nie chciała
- Ok -tylko tyle odpowiedziała.
Chłopcy chwilę pokopali i stwierdzili że drużyny będą nierówne ale cóż . Podzielili się :
W jednej drużynie byli Moritz, Leo i Marco, natomiast w drugiej Mario i Piszczek. Gra się rozpoczęła i już po pięciu minutach większa drużyna wygrywała 3-1 . wtedy odezwał się Leitner:
- Może pozwolicie zagrać Meg? - reszta popatrzyła się na niego jak na ufoludka, ale co mieli zrobić, zgodzili się:
- eee.. no dobra - odezwał się Mario
- Pokaż im co potrafisz, ale najpierw poudawaj - Mo szepnął na ucho Meg . Ta się tylko uśmiechnęła. Miała w tym już wprawę. Udawała udawała i udawała! Nie umiała przyjąć piłki, podania jej nie wychodziły, wszystko szło nie tak jak powinno. Chłopaki i tak mieli dużo cierpliwości, moim ze coraz bardziej przegrywali. Pegi w końcu nie wytrzymała i kiedy Moritz był przy piłce krzyknęła prosząc:
-Moooogę już ?
- okeeej - podał jej piłkę a ta zaczęła się nią bawić :
 
Chwilę później wstała podała piłkę Leitnerowi. Ten wiedział o co jej chodzi więc szybko podał jej na przewrotkę, którą wykonała przepięknie. Miny chłopaków były bezcenne
______________________________________
To taki se rozdzialik . Nie wiem czemu dzisiaj, nie wiem jak, nie wiem co o nim sądzić. Bardzo się cieszę że pod ostatnim rozdziałem było tyle komentarzy
 
oooo i tak jak ostatnio tylko inna osoba . Dzisiaj swoje urodziny obchodzi NEVEN!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
 
 
 
 

niedziela, 8 grudnia 2013

19. "No... bo... ten..."

Słońce, plaża, ja i on. Czego chcieć więcej?
Zapewne nic więcej. Nie dla mnie. On.. on nie był tym jedynym..


Sen. Są dwa rodzaje? Nie! Dla mnie nie! Każdy z nich jest męczarnią, powtórką przeszłości.... po prostu koszmarem. Podczas moich rozmyśleń zasnęłam. Śniło mi się to co zawsze ból, cierpienie, tylko, że teraz do tego wszystkiego dołączył się Bartra. Myślałam, ze był moim najlepszym przyjacielem. Zawsze mogłam na niego liczyć, wspierał mnie.... ale. No właśnie jest ALE. Spieprz*ł to! Najpierw mi mówi ze jestem dla niego kimś więcej, a później pieprz* się z jakąś lalusią.

"Prosimy wszystkich pasażerów o zapięcie pasów za chwilę lądujemy...."

Taki komunikat wyrwał ją z zamyślenia. Kobieta mówiła coś jeszcze, ale ona już nie słuchała, teraz najważniejsze było wylądować i zadzwonić do Leitnera. Tak tez się stało. Chwilę później stała przy postoju taksówek i wybierała numer Mo. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci.... odebrał:
- Hej Mo! - powiedziała cicho
- Przepraszam kto mówi? - odezwał się nieznany głos w słuchawce.
- I'm so sorry . It's mistake. I was calling to Moritz - odezwała się płynnym angielskim
- It isn't a mistake. Mo!!!! - wydarł się głos w słuchawce
- Tak słucham ?
- Jeju Mo ! Myślałam że zmieniłeś numer . Tu Meg!
- Jej Meg zapomniałem.... hehe ...przepraszam, ale siedzę właśnie w domu Marco z tymi debilami, i oni zwinęli mi telefon nawet nie wiem kiedy. - czuła że uśmiecha się do telefonu
- To może ja nie będę przeszkadzać. - chciała się rozłączyć
- Nie nie mów co się stało! - powiedział bardzo szybko
- No... bo... ten... jak.. to.. Mo ... bo ... - jąkała się
- Mów! -podniósł głos
- Mo bo ja jestem w Dortmundzie - powiedziała na jednym oddechu
- Jak to? Gdzie ? Dlaczego?
- To nie jest rozmowa na telefon. Pogadamy jutro. Teraz czekam na taksówkę
- Jaką taksówkę? Przecież nie będziesz się ciągać po hotelach. Gdzie jesteś?
- Nie Mo ! Proszę cię ! Baw się dobrze pogadamy jutro!
- Żadnego ale, zaraz będę u ciebie jesteś na lotnisku?
- Ehhhh... tak - stwierdziła że i tak nie wygra
- Już jadę Pa!
- Pa -rzekła już sama do siebie

~u chłopaków~

-  Ej słuchać mnie!- krzyknął Leitner
- Jadę po swoja koleżankę i prawdopodobnie zaraz przyjedzie tu ze mną, więc.... OGARNIJCIE SIĘ!
- Ładna? - spytał Mario
- Nie przystojna !
Wszyscy wpadli w śmiech.
- Nie no na serio to ładna, zresztą zaraz zobaczycie . - powiedział, kiedy już się uspokoili.

~Meg~

Stałam tam i stałam a tego głupka nie było. Co on sobie myśli że ja mam tu tak wieczność stać?
OOoo to chyba on. Taaa no bo kto by jeździł takim autkiem ehhh.
- Cześć Pegi ! - powiedział przytulając mnie i dając mi buziaka w policzek
- Hej głupolu! - odpowiedziałam
- To co jedziemy, a później powiesz mi dlaczego tu jesteś, bo po minie widzę, że to nieprzyjemne.
- No niech ci będzie .

~Narrator~

Wsiedli do samochodu i w ciszy przebyli drogę do domu Marco. Tak do domu Marco. Ona nic o tym nie wiedziała, a on robił to specjalnie. Na początku chciał ją tylko poznać z kolegami, ale teraz wiedział, że tylko dobra imprezka może jej poprawić humor. Właśnie zatrzymali się pod domem niejakiego Reusa. Szybko opuścił samochód i jak dżentelmen otworzył drzwi Meg mówiąc:
- Proszę bardzo. Narazie nie wyciągaj bagaży.
- Dziękuję i niech ci będzie!
Szybko złapał ją za rękę i pociągnął w stronę wejścia do mieszkania....
Ta jednak się ociągała  i chwile później szła kilka kroków za Leitnerem . Ten już był w środku i informował o przybyciu swojej przyjaciółki a ta dopiero przekraczała próg domu. Pech chciał ze na swojej drodze napotkała....


_____________________________________
Tak wiem krótki , beznadziejny i nic nie wnoszący rozdział ale trzeba jakoś przejść do kolejnej części. Pozostawiam to do Waszej oceny.. i... jak nigdy nie wiem co więcej napisać :)

Pozdrawiam :*


Taaaaaaaaaaaaaaa i oczywiście zapomniałam No przecież dzisiaj 8 grudnia! Jeden z moich bohaterów ma Urodziny ! Wszystkiego najlepszego dla MO! <3<3<3

czwartek, 5 grudnia 2013

Liebster Blog Award

Zaczynając chciałabym bardzo podziękować An, za nominację. Nie wiem czy na nią zasługuję, bo sama tak nie uważam, ale dziękuję za wyróżnienie. :)
__________________________________

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera, który uznał, że to co robisz robisz dobrze :). Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty wybierasz 11 osób ( poinformuj je o tym ) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować blogera, który cię nominował. 

Nominację otrzymałam od: http://i-dont-want-to-lose-you.blogspot.com/

1. Ile blogów masz na swoim koncie?
-> hmmm.... cztery, ale tylko trzy były rozwinięte :)
2. Hobby?
-> oglądanie meczy, jazda na rolkach, gotowanie, fotografia, informatyka, podróżowanie i tak dalej i tak dalej :)
3. Gdzie widzisz siebie za 20 lat?
-> Chciałabym w Niemczech, Hiszpanii lub Chorwacji. Nie mogę się jednak określić co bym chciała robić, np. kilka miesięcy temu chciałam być kucharzem, później tłumaczem a teraz psychologiem, więc odpowiedź na to pytanie w moim przypadku nie jest prosta
4. Ulubiony film? 
-> Step up :), Transporter, James Bond, ogólnie to ja lubię większość filmów
5. Opisz siebie w trzech zdaniach :)
Jestem Borussen i Cule w jednym. Często rozmawiam i śmieje się razem z Dominiką <3. Staram się nie patrzeć na to co było, lecz na to co będzie
6. Wolisz tematykę blogów "sielankowych" czy raczej "akcji, złych wydarzeń"?
-> Bardzo lubię blogi akcji i złych wydarzeń, ale jednak wolałabym żeby chociaż szczęśliwie się kończyły :)
7. Cola czy Pepsi?
->PEPSI *_*
 
 
via. I'm barcelonista
 
8. Ile masz centymetrów wzrostu ?
-> też się zastanawiam -.- ale gdiześ tak na pewno powyżej 1,6m :)
9. Jaka szkoła? ( gimnazjum, liceum, itp )?
-> Gimnazjum trzecia klasa
10. Idol?
-> Duuuużo tego jest...Z piłkarzy to : Łukasz Piszczek, Gerard Pique, Marco Reus, Kuba Błaszczykowski, Leo Messi.... i tak wymieniać cały dzień... heheh nie chce mi się dalej pisać. Z kucharzy to : Jamie Oliver, Spike Mendelsohn i paru innych. Oczywiście mam też idoli związanych z innymi dziedzinami :)
11. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka bądź zespół? 
-> PINK *_* , Kamil Bednarek, M.I.K.I, James Arthur i paręnaście innych.
 
 
Nominowałam:
 
Moje pytania:
1. Jakim drużynom kibicujesz?
2. Czym oprócz piłki nożnej się interesujesz?
3. Jakich piłkarzy lubisz najbardziej?
4. Jakie kraje chciałabyś zwiedzić?
5. Do jakiej szkoły uczęszczasz(gim, lo, tech itd.)?
6. Czy chciałabyś prowadzić jeszcze jednego bloga?
7. Jakie blogi lubisz najbardziej?
8. Pisałaś kiedykolwiek bloga o innej tematyce niż piłka nożna?
9. Jakie masz plany na najbliższe trzy lata?
10. Jaki masz styl? (w co najczęściej się ubierasz itd.)
11. Z czym kojarzy ci się Dortmund i Barcelona?
 

niedziela, 1 grudnia 2013

18. " Chciałem ci coś powiedzieć..."

Because you were always very important to me <3

Jonathan delikatnie chwycił Gehe za rękę i razem udali się na parkiet. Na początku trochę nieśmiało zaczęli się poruszać w zdecydowanej odległości od siebie. Po chwili to się zmieniło. Dos okręcił Gehe wokół własnej osi i przysuną do siebie. Później szło im coraz lepiej zaczęli tańczyć, coraz odważniej....

 
Nic się nie liczyło. Byli oni, muzyka i nic więcej. Nie zwracali uwagi na kilkanaście par oczu obserwujących ich. Żadne z nich nie miało zamiaru oderwać od siebie oczu. Jonathan podziwiała piękno oczu... co ja będę gadać całokształtu Gehi, ta natomiast zastanawiała się co ten chłopak ma w sobie, że ją tak do niego ciągnie. Nie zwracała nawet uwagi że podświadomie wykonywała kolejne ruchy dostosowując się do Santosa, w coraz to trudniejszych pozach. Tak nikt z nich nie wiedział... do czasu .Właśnie teraz to pokazała. Była tancerką. Od dziecka ćwiczyła balet, jednak to nie dawało jej uczucia spełnienia.  Spełniała się dopiero tańcząc modern i jazz. To właśnie to utwierdzało ją w przekonaniu że istnieje wolność na świecie.
W pewnym momencie wykonali "ruch" niczym tancerze ze step up'a :

 
 
Jednak dla niej nie było to nic trudnego. Takie "akrobacje" były dla niej na porządku dziennym. Bardziej zadziwiające były zdolności jej partnera. Nigdy by się tego nie spodziewała. Jonathan natomiast był oszołomiony zdolnościami Gehi, sam uważał się za dobrego tancerza, ale to co ona potrafi było niesamowite. Każda inna dziewczyna po takiej sytuacji nie wiedziałaby co zrobić, a ona? Dla niej nie było to nic nowego...chyba będą musieli o tym porozmawiać. Jednak teraz trzeba było wykorzystać sytuację. Trzymając ją cały czas na ręce zaczął zbliżać swoją twarz do jej, ona wykonywała podobny ruch. Chciała tego. Nie mogła wmawiać sobie że nie. Czuli swoje oddechy, drżące ciała, gdy ich usta dzieliły milimetry. Delikatnie dotykał jej ust....
 
 
***
 
W tym samym czasie na parkiecie pojawiła się jeszcze jedna para. Byli to Megan i Marc. On jednak nie pytał się dziewczyny o zdanie. Podszedł do niej pociągnął za rękę i zaczęli tańczyć. Jednak nie tego chciał Marc. Zaczął mówi:
- Megan ...
- Tak..
- Chciałem ci coś powiedzieć...ale nie przerywaj mi ok?
- Dobrze słucham - wszystko mówili szeptem jakby nie chcieli żeby ktoś ich usłyszał.
- Bo ja chciałem ci powiedzieć, że jesteś dla mnie strasznie ważna, znamy się nie od dziś, a ja dopiero niedawno zauważyłem że nie patrzę na ciebie jak na przyjaciółkę tylko jak mężczyzna patrzy na kobietę i chciałbym wiedzieć czy ty też coś do mnie czujesz?
- Ja ... ja... nie wiem co powiedzieć. Jesteś dla mnie ważny, ale nigdy nie patrzyłam się na naszą znajomość z tej strony.
- Ale czy mog..moglibyśmy spróbować?
- Ja nie wiem Marc.
- Proszę cię to dla mnie naprawdę ważne.
- Dobrze Marc spróbujmy - uśmiechnęła się lekko
- Dziękuję - wyszeptał i zbliżył się jeszcze bardziej do Pegi. Prawą rękę położył na jej tali, a lewą głaskał po policzku, składając na jej ustach krótki, niewinny pocałunek.
 
 

 
Mimo wszystko Megan oddała pocałunek. Nie była pewna swoich uczuć. Nie wiedziała czy go kocha, nie wiedziała czy ona mówi prawdę... bała się. Wiedziała że jutro pierwsze co zrobi to porozmawia z Mo, on musi jej pomóc, wysłuchać jej, on ją rozumie. Chwilę później odsunęli się od siebie i każde ruszyło w inną stronę. Megan zaczęła tańczyć z innymi. Bawiła się. Postanowiła nie myśleć o wyznaniu swojego przyjaciela. Przyjęła to do siebie i zrozumiałą ze to teraz jej chłopak? Dziwnie to brzmi. Jednak teraz to się nie liczyło. Około pierwszej w nocy zaczęła szukać Marca:
- Hej widzieliście Bartrę? - pytała się osób które jeszcze jako tako trzymały się na nogach.
- Nie - słyszała za każdym razem. Kiedy znalazła Leo zadała mu to samo pytanie, ten odpowiedział jej krótko:
- Na górze -   i zasnął. Megan zaśmiała się w duchu i poszła na piętro. Otworzyła drzwi od sypialni, lecz to nie był dobry pomysł . To co tam zobaczyła zabolało ją? Tak ! Dlaczego? Nie wiedziała ... Wytrzeźwiałą natychmiastowo.... Podeszła do niego przywaliła mu w twarz, krzycząc: "Jak mogłeś?" i wyszła. Nie chciała go widzieć na oczy. Szybko pobiegła do "swojego" a raczej Marca mieszkania, wbiegła do swojego pokoju, wyciągnęła walizkę , wrzuciła wszystkie ciuchy i wyszła. Tak po prostu wyszła. Co miała teraz zrobić? Nie wiedziała. Nie miała gdzie iść, gdzie spać .... nie miała nic prócz jednej walizki i karty kredytowej. Jedyną osobą o której pomyślała był Moritz. Widziała że on nie zostawi jej samej. Zadzwoniła po taksówkę i... udała się na lotnisko.
 
*Bartra*
 
Czemu ja to zrobiłem? Najpierw wyznaje jej miłość, a później ... no właśnie.. czemu ja właściwie przespałem się z Oliwią? Nie wiem ... Ja kocham Meg.. Ona mnie nie chce znać ! Jeju jakim ja jestem debilem... jutro z nią pogadam, dzisiaj i tak już nie ma sensu.. Na spokojnie jej to wytłumaczę i wszystko będzie dobrze.. Oby.. teraz nie ma co gdybać ... trzeba iśc spać. Tylko jak ja zasnę?
Nie wiem....
 
*Meg*
Siedzę właśnie w samolocie. Tak był lot i do tego tylko jedno wolne miejsce. Chyba los mi sprzyja. W Dortmundzie powinnam być o 7 rano, tylko niech Leitner będzie w domu. Zastanawiając się nad moimi dalszymi losami, uświadomiłam sobie że jutro miałam mieć ważny trening z drużyną a teraz co? Będę musiała zadzwonić do menadżera i poprosić o wszystkie papiery , bo ja już nie chce tam grać ! Postanowione! Tak wiem jestem  głupia żeby nie korzystać z szansy grania w FC Barcelonie....
 
______________________________________
 
Postarałam się choć troszkę dłuższy. Może się nie wydaje ale jest dużo opisów. I tak wiem stworzyłam i zniszczyłam miłość w jednym rozdziale ale cóż taki był mój plan.  Mam nadzieję że choć niektórym z Was się spodobało. Czekam na opinie :)
 

Macie jeszcze ot takiego Leo :* Szkoda ze kontuzjowany :(
 Ojoj chłopaki się ślizgają na meczu ehh.... zobaczymy co z tego będzie...
Pozdrawiam
 

wtorek, 26 listopada 2013

17.2 - tak właśnie miał się zakończyc poprzedni rozdział



O 20:00 wszyscy zaproszeni goście przybyli do domu Leo.  Dziewczyny pięknie się postarały. Wszystko wyglądało prześlicznie, ale....
Właśnie było "ale" zawsze chętni do zabawy piłkarze byli dzisiaj zaspani? Przynajmniej tak się zachowywali. Trzeba było rozkręcić "imprezę". Tylko kto to zrobi? Anto? Nie. Geha? Nie . Megan? Din din din i mamy zwycięzcę!
- Ale czemu ja? -burzyła się
- Bo nie ja! - odezwała się Geha
- Bo tylko ty się do tego nadajesz i koniec kropka - krzyknęła Anto i poszła do salonu
- Dobra niech wam będzie... spróbuję - westchnęła
Poprawiła sukienkę, zawiązała buta i ruszyła "do pracy"
- HEJ LUDZIE - krzyknęła
- SIEEEEMA!- usłyszała w odpowiedzi
- TAŃCZYMY?
- EEEE..... TAAAAK- powiedzieli bez entuzjazmu
- Pamiętajcie kto nie tańczy , ten nie pije! - uśmiechnęła się cwaniacko
- To czemu nie ma muzyki? - oburzył się Pique
- Zaraz będzie poczekaj - uśmiechnęła się  i ruszyła w stronę laptopa - Hmmm jaką piosenkę chcecie?
- WAKA WAKA - odezwali się wszyscy naraz prócz Shakiry
- Hmm to poczekajcie chwilę - przeszukała pliki z muzyką i znalazła odpowiednią piosenkę - dobra mam! - krzyknęła - Teraz wszyscy na parkiet!
Tak jak powiedziała wszyscy udali się na środek salonu i zaczęli tańczyć. Oczywiście najlepiej szło Shak, ale cóż się dziwić? Przetańczyli tka jeszcze parę piosenek. W międzyczasie  niektórzy odchodzi po coś do jedzenia czy zwyczajnie pogadać. W salonie rozbrzmiewała coraz to nowa muzyka. Nie mogło się odbyć bez zatańczenia tzw. "wolnego" i tu właśnie nadarzyła się wyczekiwana przez niektórych okazja.  Ktoś  włączył piosenkę, a pary zaczęły schodzić się "parkiet".
Jonathan podszedł do stojącej w kącie Gehi i po chwili  ciszy odezwał się:
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną?
Nie można powiedzieć że Geha nie była zdziwiona. Zamurowało ją. Marzyła o tym tańcu, sytuacji i całościowo o NIM! Ale czy to ma sens? Czy coś z tego będzie? Może po prostu nie ma z kim zatańczyć? Pytania mnożyły się i mnożyły w jej głowie. Jedyne na co się zdobyła to ciche : TAK.
Myślała że powiedziała to tak cicho że Jonah tego nie usłyszał ale myliła się. On może i tego nie usłyszał, ale wyczytał to z jej warg.....
__________________________________
Tak wiem  krótki... przepraszam was bardzo ale w zeszłym tygodniu cały czas miałam jakieś sprawdziany, kartkówki czy też konkursy i zwyczajnie w świecie nie miałam czasu czegoś dodać.
Pozostawiam wam ten "rozdział" do oceny. Postaram się jeszcze coś w tym tygodniu dodać ale nie obiecuję bo mam sprawdzian z chemii, geografii, jakieś tam kartkówki i projekt z WOS-u do zrobienia, a do tego jestem chora :(

piątek, 15 listopada 2013

17.1 " I jak?"

Dzisiaj zapowiedziana impreza. Wszyscy dostali SMS z godziną i miejscem . Wyglądał on tak:

" Dziś 19:30 u Leo"

Mimo, że był tak prosty, każdy wiedział o co chodzi. Megan od samego rana szykowała się. Przygotowała sałatkę, zakupiła procenty itepe. Zostało jej najważniejsze - strój. Nie mogła się na nic zdecydować. Sukienek nie lubiła, szpilek też, więc co jej zostało.. nie wiedziała. Postanowiła, ze zadzwoni do przyjaciółki"
- Hey
- Hejka - odpowiedziała zadowolona Geha
- Jak tam przygotowania do imprezy?
- Wiesz że nie chce iść - posmutniała
- Nie masz nic do gadania! Idziesz i koniec!
- No dobra dobra....
- Teraz masz tu do mnie przyjechać i razem pojedziemy ok?
- No nich ci będzie
- Pa!
- Baj!
Meg zadowolona z rozmowy szybko ogarnęła jeszcze kuchnie i poszła do swojej garderoby.
Nie mogła nic stworzyć, żaden zestaw się jej nie podobał. Po 15 min w drzwiach jej pokoju stanęła uszykowana już Geha.
- Niech zgadnę, ściągnęłaś bo nie wiesz w co się ubrać?
- No... wiesz.... ten... tego... tak
- Ok zaraz coś wybierzemy. Pogrzebała chwilę w szafie pokazała jej jeden zestaw
- Zdecydowanie NIE - pokiwała przecząco głową.
- Hmmm ...- zastanowiła się to może taki. Pokazała jej kolejny zestaw
- Jesteś genialna, ale wiesz że nie lubię korków - zrobiła smutną minkę
- Jeden wieczór wytrzymasz
- NIE
- TAK
- NIE
- TAK jak chcesz żebym szła to masz to ubrać.
- No dobra już dobra.
- Do toalety i się przebierać- klepnęła ją w tyłek
- Już.
10 minut póżniej z łazienki wyszła przebrana już Megan.
- I jak ? - zapytała
- Świetnie, a teraz choć już bo się spóżnimy
- Już ide, tylko torebkę znajdę, a ty w tym czasie idź do kuchni i zabierz sałatkę i czekaj przy drzwiach
- Ok
Dziewczyna szybko się ogarnęła i za chwilę razem z przyjaciółką wsiadały do samochodu.
Na miejsce dotarli bardzo szybko, zresztą co się dziwić Pegi i taki samochód to złe połączenie.
Nie ważne...
Szybko zapukały do drzwi posiadłości Anto i Leo, drzwi otworzył właściciel
- OO cześć jesteście pierwsze , zapraszam - przepuścił je w drzwiach
- Cześć dziewczyny ! - krzyknęła Anto
- Witaj kochana.... choć pomożemy ci w kuchni... mamy sałatkę.
- Okej chodźcie...





___________________________
Taka tam mała zapowiedź? Nie... Po prostu pierwsza część kolejnego rozdziału :)
 Dodaję ją już dzisiaj , bo meczz :) Wierzymy w Orzełki? Ja mam nadzieje że coś strzelimy :)
HEHEHE

 
Komentujcie, pytajcie ... czekam :)
Pozdrowionka


wtorek, 12 listopada 2013

16." Miłość na odległość? "

Nie, Nie, Nie ! Nie wyjadę ! Tylko te słowa przelatywały w jej głowie odkąd się obudziła. W tamtym momencie wiedziała, że oszukuje siebie samą. Pragnęła tego wyjazdu, ale coś ją zatrzymywało. Marc? Przyjaciele? W pewnym sensie na pewno tak. Jednak najbardziej bała się stracić szanse reprezentowania tak świetnego klubu jakim jest Barcelona. Wiedziała że z Mo będzie mogła się kontaktować. W końcu od czego jest telefon czy skajpaj .Nie powie chciała tam jechać i to bardzo. Po prostu odciąć się od całego otoczenia i zniknąć raz na zawsze z stolicy Katalonii... Nie zrobi tego jednak. Pójdzie się pożegnać z Leitnerem i będzie dalej żyć z myślą, ze ma najlepszych przyjaciół, nie tylko tu na miejscu w Barcelonie, ale także w Dortmundzie. Szybko ubrała się i udała pod hotel Mo. Droga zajęła jej 10 minut ale jej się to strasznie dłużyło. Kiedy już tam dotarła zobaczyła Leitnera pakującego walizki do taksówki. Bez zastanowienie krzyknęła:
- GŁUUUUUUUUUUPKUUUUUUUUUUUUUUUU!
Dziwne było to, ze się odwrócił, ale teraz to się nie liczyło. Rzuciła się na niego i przytuliła tak jakby mieli się już więcej nie zobaczyć. Szepnęła : "Kocham cię przyjaciółko!" i zaczęła się smiać.
- Nie, wiesz co foch!- odrzekł udając obrażonego
- Ciemu!? - sepleniła
- Bo jestem facetem!
- Przepraszam - uśmiechnęła się tak, że każdy by jej wybaczył
- Wybaczam - uśmiechną się i dodał - Jedziesz ze mną na lotnisko?
- A muszę?
- Nie nie musisz ale ja wsiadam i jadę, bo zaraz się  spóźnię!
- I oto mi chodzi - powiedziała pod nosem
- Mówię ci że ja już musze jechać .... ale jeśli chcesz lecieć ze mną to poczekam do następnego lotu.
- Ale ja chce, ale nie mogę! - zdenerwowała się
- Dobra nie będę już cię denerwował. Jedziesz?
- Tak
- To zapraszam- powiedział otwierając jej drzwi

***

Chwilę później wysiadali już z taksówki i kierowali się do wejścia.
- Naprawdę musisz lecieć ?- upewniała się Megan
- Tak niestety - zasmucił się - spotkamy się niedługa, a teraz już naprawdę muszę iść ...
- Na razie przyjacielu - uśmiechnęła się blado, przytuliła go najmocniej jak umiała i  pocałowała w policzek. On nie był jej dłużny i odwdzięczył się tym samym.
- Muszę już iść - odezwał się po chwili
- Dobrze już cię nie zatrzymuje . Tylko pamiętaj zadzwoń jak dolecisz! - nakazała
- OkOk pamiętam! - uśmiechnął się i znikną za rozsuwanymi drzwiami.

***

Megan szybko otarła kilka łez, które spływały po jej policzku i udała się na postój taksówek.
- Proszę na Camp Nou - odezwała się do kierowcy
- Dobrze, już się robi!- uśmiechnął się
Podróż minęła dość szybko, bo nie było za dużo korków. Zapłaciła należne i udała się na trybunę.
Wiedziała że chłopacy mają trening. Chętnie sama by poćwiczyła, ale z powodu choroby trenera dziewczyn będzie musiała poczekać jeszcze około tydzień na rozpoczęcie pracy. Nie przeszkadzało jej to jak na razie, miała czas na psychiczne przygotowanie się do odpowiedzialności jaka będzie na niej ciążyć podczas meczy.
- Hey ! - krzyknęła tylko, wyciągnęła swojego smartphona i zaczęła robić zdjęcia. Uwielbiała ten telefon, dawał jej wszystko czego potrzebowała.  Później sprawdziła Facebooka, Instagrama i Twittera, jednak dopiero na jednej z plotkarskich stron coś przykuło jej uwagę. Nie coś ale jeden artykuł :

Miłość na odległość?
Nowa gwiazda żeńskiej drużyny FC Barcelony, znana jako Meg, przed niecałą godziną została sfotografowana ze znanym zawodnikiem Borussi Dortmund Moritzem L. Czy możemy się spodziewać nowego związku pomiędzy wschodzącymi gwiazdami piłki nożnej? Tego dowiecie się tylko u nas ! Obserwujcie, a na pewno się dowiecie!

Artykuł ten wywołał uśmiech na twarzy samej zainteresowanej, a zarazem zniesmaczenie. Dodane były zdjęcia jak przytula piłkarza i parę samego Mo na lotnisku .
- Ej chłopaki! - chciała krzyknąć, ale oni stali dokładnie przed jej nosem. - hehe nie widziałam was ! Długo tu stoicie?
- Dopiero co przyszliśmy - odezwał się Messi
- To dobrze mam dla was dwie wiadomości!
- GADAJ!- krzyknęli chórem
- Ok . Pierwsza jest taka że razem z Leo i Anto organizujemy impreze i ma nikogo nie zabraknąć. Godzinę i date wyślemy Wam SMS-em , pasuje?
- Jeszcze się pytasz !? No pewnie że przyjedziemy ! - zapewnił Marc
- Ok a teraz słuchajcie.... - przeczytała im "artykuł"
- Hahahahahah - śmiali się
- Ale to nie prawda ?- upewniał się Bartra
- No pewnie że nie! - uśmiechnęła się.
- Ok to zbieramy się! Meg jedziemy na zakupy! - krzyknął jej przyjaciel
- Niech ci będzie ! Na razie chłopaki!
- PAAAAA - krzyknęła reszta

***
- Marcuśu! - uśmiechnęła się słodko - Nie jedźmy do domu tylko do centruuum prosszzze
- Ehhh niech stracę - westchnął i ruszył w kierunku "składnicy sklepów"
Dotarli na miejsce i rzucili się w wir zakupów . Megan zakupiła : szalik , jeansy , sukienkę (tę zieloną),  i jeszcze jedną na imprezę, dorzuciła do tego szpilki, i jeszcze jedne klasyczne. Marc zakupił: buty ,koszulę, full capa i perfumy. Oboje byli zadowoleni z zakupów i szybko udali się do domu. Megan była już umówiona na skype z Mo. Wiedziała że szczęśliwie doleciał, bo dzwonił do niej, ale ona była tak zafascynowana ubraniami , że nie miała jak rozmawiać. Szybko wbiegła do domu, wyciągnęła i włączyła tableta , a sama ruszyła w stronę łazienki. Umyła się, i wykonała codzienny rytuał, włosów nie związywała tylko rozpuściła aby mokre końcówki  schły  szybciej. Zabrała jeszcze trykot meczowy, który kiedyś dostała od Marca, "narzuciła" na siebie jako piżamę i włączyła skype. Mo był już dostępny i od razu do niej zadzwonił
- Hej ! - krzyknął uradowany
- Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuje, mimo że wyjechałeś dzisiaj-zrobiła smutna minkę
- Mi ciebie też. Pamiętaj niedługo masz mnie tu odwiedzić! - "pogroził" jej palcem
- Pamiętam, pamiętam..- uśmiechnęła się
- Pięknie się uśmiechasz
- Dziękuję, ale już mi to mówiłeś - stwierdziła i zaczęła się śmiać
- Z czego się śmiejesz?
- To nie wiesz kochanie że jesteśmy parą i utrzymujemy związek na odległość!?
- Co !? - zrobił minę z serii "Are you kidding me?"
- No tak poczekaj pączusiu zaraz ci wyślę artykuł - starała się to powiedzieć poważnie, ale mimowolnie się zaśmiała. Wysłała mu link do stronki plotkarskiej i spokojnie obserwowała jego miny. To było bezcenne . Nie mogła pohamować śmiechu, zresztą później on też
- A to nie wiedziałem - odezwał się kiedy już się opanował
- Ciekawee....hahahha- znów się zaśmiała
- Zmieńmy temat...
- OK to poczekaj pokażę ci co dzisiaj kupiłam...- wstała i przyszła obładowana pokaźnymi torbami.
Zaczęło się omawianie, przymierzanie, komentowanie. Świetnie się przy tym bawili, nie nudzili się wcale, wręcz przeciwnie mieli za mało czasu, żeby wszystko omówić, przedyskutować. Byli doskonałym uzupełnieniem siebie, ale nie jak kobieta i mężczyzna, ale raczej jako przyjaciel i przyjaciółka, brat i siostra....

________________________________________
 Nie chce mi się rozpisywać, wieć powiem tylko tyle:  rozdział pisany częściami w różnych dniach pozostawiam do waszej oceny . Komentujcie to naprawdę motywuje

i tak jak zawsze cytat :

Nie ma słów, aby opisać to, co robi. Jest na innym poziomie. Gra swój mecz, zdobywa jednego lub dwa gole i sprawia, że to, co robi, wydaje się proste. Fakt, że robi to, co robi rok po roku, oznacza, że jest najlepszy w historii.
*Ruud van Nistelrooy*



Szkoda że nie zagra :(
Niech szybko wraca do formy ! Zdrowia życzymy! <3<3<3

Jeszcze jeden cytat, myślę że bardziej znany

Zespół piłkarski jest jak fortepian. Potrzebujesz ośmiu ludzi, żeby go nieśli, i trzech, którzy potrafią grać.
Bill Shankly